środa, 26 listopada 2014

ROZDZIAŁ 5.

      - Umm... Cześć - powiedział trochę speszony
poczułam jak moja twarz robi się gorąca co znaczyło tylko jedno: jestem czerwona jak burak
- Hej - podeszłam do niego i pocałowała go w policzek
- Proszę, to dla ciebie - wręczył mi najpiękniejszy bukiet kwiatów jaki kiedykolwiek widziałam
- Ohh... Nie trzeba było, wiesz o tym
Teraz zapadła długa niezręczna cisza. Każde z nas nie wiedziało co powiedzieć.
- Posłuchaj - zaczął - Nie wiem dlaczego do ciebie zadzwoniłem... Po prostu poczułem jakąś potrzebę powiedzenia Ci tego zanim wyjedziesz... Wiem, zachowałem się jak dur... - Nie dałam mu dokończyć, ponieważ pocałowałam go w usta. Nie wiedziałam jak mam sie zachować więc pomyślałam, że to będzie najodpowiedniejsze.
- Ja... umm... przepraszam - Odwróciłam wzrok nie mogąc na niego spojrzeć
- Hej, nic się nie stało, ok? - zapytał retorycznie, po czym dodał :
- Czy mogę to potraktować jako odpowiedź na to co powiedziałem Ci przez telefon?
Nieśmiało pokręciłam głową na 'tak'. Nie wiedziałam co mam zrobić.
- My... umm.. Może usiądziemy? - zapytałam
- Jasne - szeroko się uśmiechną
Na samą myśl, że jutro będę musiała go zostawić łzy zaczęły napływać mi do oczu.
- Co się stało? Czemu płaczesz? Już Ci coś powiedziałem na ten temat - nie lubię kiedy płaczesz - mówił do mnie głosem przepełnionym troską
- To nic... Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że już jutro mnie tu nie będzie... - powiedziałam z wielką gulą w gardle
- Istnieje jeszcze takie coś jak internet, telefon, wiesz? - zapytał, chcąc rozluźnić atmosferę
- Tak wiem, ale to jednak nie to samo...
- Umm... Może pójdziemy na spacer, co?
- Ok, szczerze mówiąc nie mam ochoty na jakieś kawiarenki - uśmiechnęłam się nieśmiało
- Ja też nie - zaśmiał się... Jego śmiech był chyba najbardziej hipnotyzującym śmiechem jaki tylko słyszałam (jeżeli można tak powiedzieć o śmiechu). Mogłabym słychać go całe dnie.
Nagle poczułam wibracje w torebce. Wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Na nim była informacja, że dzwoni tata. Przesunęłam palcem po ekranie, rzuciłam szybkie 'przepraszam' do Damiana na co on szybko się uśmiechną.
- Halo?
- Cześć tu tata, obiad jest już gotowy, możesz już wrócić czy robisz coś ważnego?
- Umm... Nie, już wracam. A mógłby ktoś zjeść z nami?
- Jasne, czemu nie? - spytał retorycznie
- Dzięki tato... pa
- Pa, do zobaczenia - i się rozłączył

- Dzwonił mój tata... Powiedział, że obiad jest już gotowy i, że mógłbyś zjeść z nami
- Umm... Tak, spoko, na pewno będzie miło
Tylko się uśmiechnęłam nie wiedząc co mam zrobić.
Wstaliśmy i wyszliśmy z kawiarenki. Szliśmy bardzo wolno ale mój dom był niedaleko więc doszliśmy tam w 5 minut.
_________________________________________
No więc kolejny rozdział... Co o nim myślicie? Sądzicie, że im się uda? Komentujcie co mam zmienić a co wam się podoba.
Ily xx

1 komentarz: