- Umm... Cześć - powiedział trochę speszony
poczułam jak moja twarz robi się gorąca co znaczyło tylko jedno: jestem czerwona jak burak
- Hej - podeszłam do niego i pocałowała go w policzek
- Proszę, to dla ciebie - wręczył mi najpiękniejszy bukiet kwiatów jaki kiedykolwiek widziałam
- Ohh... Nie trzeba było, wiesz o tym
Teraz zapadła długa niezręczna cisza. Każde z nas nie wiedziało co powiedzieć.
- Posłuchaj - zaczął - Nie wiem dlaczego do ciebie zadzwoniłem... Po prostu poczułem jakąś potrzebę powiedzenia Ci tego zanim wyjedziesz... Wiem, zachowałem się jak dur... - Nie dałam mu dokończyć, ponieważ pocałowałam go w usta. Nie wiedziałam jak mam sie zachować więc pomyślałam, że to będzie najodpowiedniejsze.
- Ja... umm... przepraszam - Odwróciłam wzrok nie mogąc na niego spojrzeć
- Hej, nic się nie stało, ok? - zapytał retorycznie, po czym dodał :
- Czy mogę to potraktować jako odpowiedź na to co powiedziałem Ci przez telefon?
Nieśmiało pokręciłam głową na 'tak'. Nie wiedziałam co mam zrobić.
- My... umm.. Może usiądziemy? - zapytałam
- Jasne - szeroko się uśmiechną
Na samą myśl, że jutro będę musiała go zostawić łzy zaczęły napływać mi do oczu.
- Co się stało? Czemu płaczesz? Już Ci coś powiedziałem na ten temat - nie lubię kiedy płaczesz - mówił do mnie głosem przepełnionym troską
- To nic... Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że już jutro mnie tu nie będzie... - powiedziałam z wielką gulą w gardle
- Istnieje jeszcze takie coś jak internet, telefon, wiesz? - zapytał, chcąc rozluźnić atmosferę
- Tak wiem, ale to jednak nie to samo...
- Umm... Może pójdziemy na spacer, co?
- Ok, szczerze mówiąc nie mam ochoty na jakieś kawiarenki - uśmiechnęłam się nieśmiało
- Ja też nie - zaśmiał się... Jego śmiech był chyba najbardziej hipnotyzującym śmiechem jaki tylko słyszałam (jeżeli można tak powiedzieć o śmiechu). Mogłabym słychać go całe dnie.
Nagle poczułam wibracje w torebce. Wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Na nim była informacja, że dzwoni tata. Przesunęłam palcem po ekranie, rzuciłam szybkie 'przepraszam' do Damiana na co on szybko się uśmiechną.
- Halo?
- Cześć tu tata, obiad jest już gotowy, możesz już wrócić czy robisz coś ważnego?
- Umm... Nie, już wracam. A mógłby ktoś zjeść z nami?
- Jasne, czemu nie? - spytał retorycznie
- Dzięki tato... pa
- Pa, do zobaczenia - i się rozłączył
- Dzwonił mój tata... Powiedział, że obiad jest już gotowy i, że mógłbyś zjeść z nami
- Umm... Tak, spoko, na pewno będzie miło
Tylko się uśmiechnęłam nie wiedząc co mam zrobić.
Wstaliśmy i wyszliśmy z kawiarenki. Szliśmy bardzo wolno ale mój dom był niedaleko więc doszliśmy tam w 5 minut.
_________________________________________
No więc kolejny rozdział... Co o nim myślicie? Sądzicie, że im się uda? Komentujcie co mam zmienić a co wam się podoba.
Ily xx
środa, 26 listopada 2014
poniedziałek, 24 listopada 2014
ROZDZIAŁ 4.
Po tych dwóch słodkich słowach rozłączył się. Myślę, że to dobrze ponieważ nie wiedziałabym co odpowiedzieć. Poczułam jak rumieniec wkrada mi się na twarz. Usiadłam z powrotem do komputera i sprawdziłam informacje dotyczące gdzie będziemy mieszkać. Nie wyglądało to zbyt kolorowo, ale no cóz, lepiej to niż nic. Poczułam się senna więc położyłam się do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*6 godzin później*
Obudziłam się i spojrzałam od razu na zegarek. Wskazywał już 15.30 więc szybko wstałam i przygotowałam sobie ubrania na jutrzejszy lot. Byłam bardzo podekscytowana.
Po spakowaniu wszystkiego poszłam do taty. Właśnie był w trakcie gotowania obiadu.
- Witaj Śpiąca Królewno - powiedział śmiejąc się - Pójdziesz do sklepu aby kupić coś do jedzenia na jutro?
- Jasne, a cos dokładniej?
- Hmm... Na przykład jakąś wodę, bułki i owoce?
- Ok, jasne już się ubieram
Poszłam do najbliższego sklepu i kupiłam to o co prosił tata. Poszło mi to bardzo szybko. Przez cały czas myślałam o tym co powiedział mi Damian. Co prawda moje uczucia co do niego były takie same, ale bałam się je ujawnić... Zastanawiałam się nad tym długo (przez całą drodę do i ze sklepu). W końcu postanowiłam sotkać się z nim.
Zaraz po powrocie do domu rozpakowałam zakupy i poszłam do swojego pokoju aby wykonać ten jeden bardzo trudny telefon.Usłyszałam już 3 sygnały ale w końcu odebrał.
- Halo? - powiedział z zaskoczeniem
Kiedy usłyszałam jego kojący głos od razu odjęło mi mowę.
- Ja... To znaczy ty... Nie... My... ohh... - w tym miejscu wzięłam bardzo głęboki oddech - Możemy się dzisiaj spotkać? - zapytałam go. Czułam jakby moje serce miało zaraz wyskoczyć mi z piersi. Trwała bardzo długa, nizręczna cisza, aż w końcu się odezwał:
- Hmm... Tak, jasne. To za pół godziny w naszej kawiarni?
- Jasne, mi pasuje - odpowiedziałam z ulgą w głosie którą on pewnie usłyszał
- To do zobaczenia za pół godziny
- Do zobaczenia
Zaczęłam się przygotowywać. Poszłam się wykąpać. Ubrałam się odświętnie jak i za razem na luzie. Lekko się pomalowałam, spakowałam torebkę i wyszłam. Spojrzałam na zegarek i okazało się że mam jeszcze 15 minut więć poszłam wolno, układając sobie w głowie to co chciałam powiedzieć.
Gdy doszłam na miejsce zobaczyłam, że Damiana jeszcze nie ma więc usiadłam przy jednym z wolnych stolików i czekałam na niego w ciszy.
Przyszedł zaraz po mnie z wielkim bukietem kwiatów.
_________________________________
hej wszystkim!
wiem, że już długo nie pisałam ale teraz już będę dodawać posty systematycznie! Komentujcie co mam poprawić a co wam się podoba (proszę o kreatywniejsze wypowiedzi ;))
*6 godzin później*
Obudziłam się i spojrzałam od razu na zegarek. Wskazywał już 15.30 więc szybko wstałam i przygotowałam sobie ubrania na jutrzejszy lot. Byłam bardzo podekscytowana.
Po spakowaniu wszystkiego poszłam do taty. Właśnie był w trakcie gotowania obiadu.
- Witaj Śpiąca Królewno - powiedział śmiejąc się - Pójdziesz do sklepu aby kupić coś do jedzenia na jutro?
- Jasne, a cos dokładniej?
- Hmm... Na przykład jakąś wodę, bułki i owoce?
- Ok, jasne już się ubieram
Poszłam do najbliższego sklepu i kupiłam to o co prosił tata. Poszło mi to bardzo szybko. Przez cały czas myślałam o tym co powiedział mi Damian. Co prawda moje uczucia co do niego były takie same, ale bałam się je ujawnić... Zastanawiałam się nad tym długo (przez całą drodę do i ze sklepu). W końcu postanowiłam sotkać się z nim.
Zaraz po powrocie do domu rozpakowałam zakupy i poszłam do swojego pokoju aby wykonać ten jeden bardzo trudny telefon.Usłyszałam już 3 sygnały ale w końcu odebrał.
- Halo? - powiedział z zaskoczeniem
Kiedy usłyszałam jego kojący głos od razu odjęło mi mowę.
- Ja... To znaczy ty... Nie... My... ohh... - w tym miejscu wzięłam bardzo głęboki oddech - Możemy się dzisiaj spotkać? - zapytałam go. Czułam jakby moje serce miało zaraz wyskoczyć mi z piersi. Trwała bardzo długa, nizręczna cisza, aż w końcu się odezwał:
- Hmm... Tak, jasne. To za pół godziny w naszej kawiarni?
- Jasne, mi pasuje - odpowiedziałam z ulgą w głosie którą on pewnie usłyszał
- To do zobaczenia za pół godziny
- Do zobaczenia
Zaczęłam się przygotowywać. Poszłam się wykąpać. Ubrałam się odświętnie jak i za razem na luzie. Lekko się pomalowałam, spakowałam torebkę i wyszłam. Spojrzałam na zegarek i okazało się że mam jeszcze 15 minut więć poszłam wolno, układając sobie w głowie to co chciałam powiedzieć.
Gdy doszłam na miejsce zobaczyłam, że Damiana jeszcze nie ma więc usiadłam przy jednym z wolnych stolików i czekałam na niego w ciszy.
Przyszedł zaraz po mnie z wielkim bukietem kwiatów.
_________________________________
hej wszystkim!
wiem, że już długo nie pisałam ale teraz już będę dodawać posty systematycznie! Komentujcie co mam poprawić a co wam się podoba (proszę o kreatywniejsze wypowiedzi ;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)