środa, 10 grudnia 2014

ROZDZIAŁ 6.

    Gdyweszli śmy do domu obiad stał już na stole. Poszliśmy do łazienki umyć ręce i usiedliśmy przy stole.
*po obiedzie*
Obiad miną bardzo szybko. Gdy skończyliśmy eść porozmawialiśmy jeszcze o jakiś mało ważnych rzeczach, a potem ja razem z Damianem poszliśmy do mojego pokoju, który był juz pusty (zostało tylko łóżko).
- Wow... Czyli naprawdę wyjeżdżacie...
- No tak... Ej! Myślałeś, że żartuję?!
- Nie... Ja... Tylko... Nieważne... - w tym momencie podszedł do mnie i pocałował mnie w usta. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Gdy się od siebie odsunęliśmy zapadła niezręczna cisza, którą szybko musiałam przerwać.
- To może usiądziemy? - zapytałam i poczułam jak rumieniec wkrada się na moją twarz.
- Jakne - uśmiechną się szeroko
Nagle wszystko stało się mało wyraźne. Uświadomiłam sobie, że do oczu napłynęły mi łzy. Pozwoliłam im wypłynąć.
- Co się dzieje? Nie płacz... - powiedział z troską
- Ja... Po prostu.. Nie chcę stąd wyjeżdżać... Nie chce Cię zostawiać... Nie chcę zostawieć tych wszystkich wsponień...
- Mówiłem Ci już: w tych czasach instnieje takie coś jak internet, bilety lotniczei nasza cywilizacja jest już na tyle rozwinięta, że będziemy mogli rozmawiać codziennie a nawet się spotkać raz na jakiś czas...
- Wiem... - znowu pocałowałam go w usta.... Położyłam się, a on zaraz obok mnie. Nastała bardzo przyjemna cisza.
*3 godziny później*
Okazało się, że zasnęłam, nawet nie wiem w jakim momencie. Damiana nie było już obok mnie ale zostałam przykryta jego bluzą. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Zaczęłam szukać mojego telefonu. Znalazłam go pod poduszką. Od razu wybrałam numer Damiana.
- No hej kochanie
- Umm... Cześć - Zawsydziłam się ponieważ nikt nigdy do mnie tak nie mówił
- Co tam?
- Chciałam Cię tylko zapytać czy bym mogła teraz wpaść i oddać Ci twoją bluzę?
- Nie musisz mi jej oddawać... Teraz jest już twoja, ale wpaść zawsze możesz - mogłabym się założyć, że teraz się szeroko uśmiechną
- Hah... umm... no ok, ale na wizytę chyba nie masz co liczyć...
- No cóż... A może mógłbym jutro odprowadzić Cię na samolot?
- Umm... Jeżeli chciałoby Ci się wstawać o 5 to oczywiście
- Dla ciebie wszystlko - teraz cmoknął w słuchawkę - Więc do jutra
- Do jutra - odłożyłąm telefon i poszam się wykąpać. Już nie mogłam się doczekać kiedy poczuję kropelki wody spływające po moim ciele. Wzięłam długi, bardzo relaksujący prysznic. Około 21 wyszłamz łazienki ubrana w piżamę. Poszłam do kuchni i zjadłam małą kolację. Po zjedzeniu poszłam spać. Wcześniej ustawiłam sobie budzik na 3.30. Strasznie wcześnie ale cóż... Jak mus to mus... Zasnęłam bardzo szybko
***
Usłyszałam budzik, wyłączyłam go i od razu wstałam. Ubrałam się bardzo szybko i spakowałam wszystko co zostało. Spojrzałam na zegarek, była już 4. Poszłam do kuchni i zaczęłam robić jedzenie na drogę i spakowałam do naszej torby podręcznej. Po chwili tata wszedł do kuchni. Przywitałam się z nim i zrobiłam sobie na śniadanie płatki. Spojrzałam na zegark - godzina 4.25. Przeszłam się po domu i sprawdziłam czy napewno wszystko wzięliśmy. Nagle usłyszałam 2 klaksony. To pewnie taksówka którą zamówił tata. Szybko zebraliśmy swoje bagaże i kartony. Gdy wsiedliśmy była dokładnie 4.40.
*na lotnisku*
Na lotnisko dojechaliśmy równo o 5. Nagle zobaczyłam Damiana. Gdy już byłam przy nim zobaczyłam, że trzyma coś za plecami. Przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek. Odsunęłam się od niego. Wysumął zza siebie pakunek. Na górze zobaczyłam napis 'Dla Moniki'. Strasznie się ucieszyłam i od razu odpakowałam prezent. W środku było zdjęcie... Zdjęcie które zrobiliśmy sobie naprawdę bardzo dawno temu... Przedstawiało naj przytulającuch się kiedy byliśmy razem na obozie... To był naprawdę super czas z mojego życia... Zdjęcie było w ramce w kształcie serduszka.
- Dziękuję... ale ja nic dla ciebie nie mam
- To nic - przytuliliśmy się.
Nie mogłam uwierzyć, że już za chwilę będziemy musieli się rozstać
- Nie chcę stąd wyjeżdżać
- Ale musisz... W wakacje postaram się do Ciebie przyjechać, dobrze?
- No jasne! - Pocałowałam go... Już kolejny raz

____________________________________________
 Wyraźcie swoje zdanie w komentarzach! Pozdrawiam #muchlove xx

środa, 26 listopada 2014

ROZDZIAŁ 5.

      - Umm... Cześć - powiedział trochę speszony
poczułam jak moja twarz robi się gorąca co znaczyło tylko jedno: jestem czerwona jak burak
- Hej - podeszłam do niego i pocałowała go w policzek
- Proszę, to dla ciebie - wręczył mi najpiękniejszy bukiet kwiatów jaki kiedykolwiek widziałam
- Ohh... Nie trzeba było, wiesz o tym
Teraz zapadła długa niezręczna cisza. Każde z nas nie wiedziało co powiedzieć.
- Posłuchaj - zaczął - Nie wiem dlaczego do ciebie zadzwoniłem... Po prostu poczułem jakąś potrzebę powiedzenia Ci tego zanim wyjedziesz... Wiem, zachowałem się jak dur... - Nie dałam mu dokończyć, ponieważ pocałowałam go w usta. Nie wiedziałam jak mam sie zachować więc pomyślałam, że to będzie najodpowiedniejsze.
- Ja... umm... przepraszam - Odwróciłam wzrok nie mogąc na niego spojrzeć
- Hej, nic się nie stało, ok? - zapytał retorycznie, po czym dodał :
- Czy mogę to potraktować jako odpowiedź na to co powiedziałem Ci przez telefon?
Nieśmiało pokręciłam głową na 'tak'. Nie wiedziałam co mam zrobić.
- My... umm.. Może usiądziemy? - zapytałam
- Jasne - szeroko się uśmiechną
Na samą myśl, że jutro będę musiała go zostawić łzy zaczęły napływać mi do oczu.
- Co się stało? Czemu płaczesz? Już Ci coś powiedziałem na ten temat - nie lubię kiedy płaczesz - mówił do mnie głosem przepełnionym troską
- To nic... Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że już jutro mnie tu nie będzie... - powiedziałam z wielką gulą w gardle
- Istnieje jeszcze takie coś jak internet, telefon, wiesz? - zapytał, chcąc rozluźnić atmosferę
- Tak wiem, ale to jednak nie to samo...
- Umm... Może pójdziemy na spacer, co?
- Ok, szczerze mówiąc nie mam ochoty na jakieś kawiarenki - uśmiechnęłam się nieśmiało
- Ja też nie - zaśmiał się... Jego śmiech był chyba najbardziej hipnotyzującym śmiechem jaki tylko słyszałam (jeżeli można tak powiedzieć o śmiechu). Mogłabym słychać go całe dnie.
Nagle poczułam wibracje w torebce. Wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Na nim była informacja, że dzwoni tata. Przesunęłam palcem po ekranie, rzuciłam szybkie 'przepraszam' do Damiana na co on szybko się uśmiechną.
- Halo?
- Cześć tu tata, obiad jest już gotowy, możesz już wrócić czy robisz coś ważnego?
- Umm... Nie, już wracam. A mógłby ktoś zjeść z nami?
- Jasne, czemu nie? - spytał retorycznie
- Dzięki tato... pa
- Pa, do zobaczenia - i się rozłączył

- Dzwonił mój tata... Powiedział, że obiad jest już gotowy i, że mógłbyś zjeść z nami
- Umm... Tak, spoko, na pewno będzie miło
Tylko się uśmiechnęłam nie wiedząc co mam zrobić.
Wstaliśmy i wyszliśmy z kawiarenki. Szliśmy bardzo wolno ale mój dom był niedaleko więc doszliśmy tam w 5 minut.
_________________________________________
No więc kolejny rozdział... Co o nim myślicie? Sądzicie, że im się uda? Komentujcie co mam zmienić a co wam się podoba.
Ily xx

poniedziałek, 24 listopada 2014

ROZDZIAŁ 4.

     Po tych dwóch słodkich słowach rozłączył się. Myślę, że to dobrze ponieważ nie wiedziałabym co odpowiedzieć. Poczułam jak rumieniec wkrada mi się na twarz. Usiadłam z powrotem do komputera i sprawdziłam informacje dotyczące gdzie będziemy mieszkać. Nie wyglądało to zbyt kolorowo, ale no cóz, lepiej to niż nic. Poczułam się senna więc położyłam się do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*6 godzin później*
Obudziłam się i spojrzałam od razu na zegarek. Wskazywał już 15.30 więc szybko wstałam i przygotowałam sobie ubrania na jutrzejszy lot. Byłam bardzo podekscytowana.
Po spakowaniu wszystkiego poszłam do taty. Właśnie był w trakcie gotowania obiadu.
- Witaj Śpiąca Królewno - powiedział śmiejąc się - Pójdziesz do sklepu aby kupić coś do jedzenia na jutro?
- Jasne, a cos dokładniej?
- Hmm... Na przykład jakąś wodę, bułki i owoce?
- Ok, jasne już się ubieram
Poszłam do najbliższego sklepu i kupiłam to o co prosił tata. Poszło mi to bardzo szybko. Przez cały czas myślałam o tym co powiedział mi Damian. Co prawda moje uczucia co do niego były takie same, ale bałam się je ujawnić... Zastanawiałam się nad tym długo (przez całą drodę do i ze sklepu). W końcu postanowiłam sotkać się z nim.
Zaraz po powrocie do domu rozpakowałam zakupy i poszłam do swojego pokoju aby wykonać ten jeden bardzo trudny telefon.Usłyszałam już 3 sygnały ale w końcu odebrał.
- Halo? - powiedział z zaskoczeniem
Kiedy usłyszałam jego kojący głos od razu odjęło mi mowę.
- Ja... To znaczy ty... Nie... My... ohh... - w tym miejscu wzięłam bardzo głęboki oddech - Możemy się dzisiaj spotkać? - zapytałam go. Czułam jakby moje serce miało zaraz wyskoczyć mi z piersi. Trwała bardzo długa, nizręczna cisza, aż  w końcu się odezwał:
- Hmm... Tak, jasne. To za pół godziny w naszej kawiarni?
- Jasne, mi pasuje - odpowiedziałam z ulgą w głosie którą on pewnie usłyszał
- To do zobaczenia za pół godziny
- Do zobaczenia
Zaczęłam się przygotowywać. Poszłam się wykąpać. Ubrałam się odświętnie jak i za razem na luzie. Lekko się pomalowałam, spakowałam torebkę i wyszłam. Spojrzałam na zegarek i okazało się że mam jeszcze 15 minut więć poszłam wolno, układając sobie w głowie to co chciałam powiedzieć.
Gdy doszłam na miejsce zobaczyłam, że Damiana jeszcze nie ma więc usiadłam przy jednym z wolnych stolików i czekałam na niego w ciszy.
Przyszedł zaraz po mnie  z wielkim bukietem kwiatów.
_________________________________
hej wszystkim!
wiem, że już długo nie pisałam ale teraz już będę dodawać posty systematycznie! Komentujcie co mam poprawić a co wam się podoba (proszę o kreatywniejsze wypowiedzi ;))

środa, 28 maja 2014

Rozdział 3

Pakowanie poszło nam bardzo szybko. Gdy skończyliśmy poszłam do kuchni zrobić na kolację.
Przy kolacji rozmawialiśmy o naszym wyjeździe.
po skończonej kolacji poszłam się wykąpać. W trakcie kąpieli postanwiłam, że jutro powiem wszystko Damianowi. Zastanawiałam się jak przyjmie... Po chwili kąpieli udałam się w krainę snów... Śniło mi się, że Damian przy tym gdy mu powiedziałam spytał się mnie czy chcę z nim chodzić a ja się nie zgodziłam i on się zabił.... strasznie się bałam. Obudziłam się uświadamiając sobie, że płakałam. Wyszłam z wanny, wytarłam swoje ciało i ubrałam się w piżamę. Po wszystkich czynnościach związanych z wieczorną kąpielą odrobiłam lekcje i poszłam spać. Obudziłam się przed budzikiem i w głowie miałam od razu kawałek piosenki Justina  Biebera czyli : "everything gonna be alright". To mnie pocieszyło. Wstałam i ubrałam się w zwykłe rzeczy. Zjadłam śniadanie, pożegnałam się z tatą i wyszłam do szkoły. Gdy zobaczyłam Damiana strasznie się przestraszyłam ale postanowiłam nie tchórzyć. Skierowałam się w jego stronę a on tylko się uśmiechną
- Cześć...
- Hej, co tam?
- Hmmm... No... Wyprowadzam się do Ameryki
- Ale jak to? Co się stało? Dlaczego wcześniej mi nic nie powiedziałaś?- Zapytał mnie ze smutkiem połączonym z oburzeniem
- Nie było kiedy, rzadko się ostatnio widywaliśmy... - Odparłam smutna
- Jak to nie było kiedy?!? Przecież mogłaś podejść w każdej chwili...
- Wiem, ale nie miałam odwagi...
- Przecież nie musisz się mnie bać - W tej chwili przytulił mnie. Ogarnęło mnie ciepło, nie chciałam żeby ta chwila się kiedykolwiek skończyła. Po chwili łzy zaczęły napływać mi do oczu, ale nie pozwoliłam in wypłynąć. Nie chciałam aby Damian je zobaczył. Odsuną się ode mnie.
- Hej, co jest? - Spytał z troską w głosie
- Nic... Ja... Dlaczego moje życie musi się tak układać? Dlaczego Bóg aż tak mnie nienawidzi? Co ja takiego zrobiłam?
- To przecież nie twoja wina, nie płacz... Nie lubię kiedy płaczesz
W tej chwili usłyszeliśmy dzwonek na lekcje. Zanim on odszedł do klasy przybliżył się do mnie i powiedział mi "na ucho" tak tylko abym ja to usłyszała "Nie martw się, wszystko będzie dobrze". Uśmiechnęłam się w duchu.Udałam się do sekretariatu po moje dokumenty. Sekretarka dała mi je odziwo bardzo łatwo...
______________________
Już o 8.30 błam w domu. Zastałam tatę pakującego ostatnie rzeczy do kartonów. Przywitałam się z nim i poszłam do pokoju. Usiadłam przy komputerze i odwiedziłam różne serwisy społecznościowe.
Nagle poczułam wibrowanie w kieszeni. Spojrzałam na ekran i zobaczyłam numer Damiana. Przesunęłam palcem po ekranie aby odebrać i przyłożyłam telefon do ucha. W słuchawce usłyszałam głos Damina mówiący " Kocham Cię"



_______________________________________________


                                      Czytasz = Komentujesz co mam poprawić czy ci się podoba itp. Pozdrawiam

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 2

        Usiadłam jeszcze na chwilę przy komputerze i napisałam wiadomość do Damiana. W sumie nie wiem po co ale odczułam jakąś taką potrzebę... Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć. Było już koło godziny 23 a ja nadal nie spalam. Postanowiłam poczytać książkę.
Nie mogłam się skupić ponieważ cały czas myślałam o trasie. Było mi ciężko z myślą, że koncertu może nie być w Polsce.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Obudziłam się o 5 rano i doszło do mnie, że tata jeszcze jest w domu. Słyszałam, że jest w kuchni. Poszłam do niego. Szłam bardzo cicho. Gdy byłam już bliżej usłyszałam, że płacze.
- Co się stało? - Spytałam z troską
- Myślę nad tym, że chciałabyś pójść na ten koncert ale nie masz pieniędzy. Ja chciałbym w całości za niego zapłacić ale nie wiem czy dm radę, a na dodatek musimy się wyprowadzić - Powiedział łamiącym się głosem
- Do kiedy musimy się wyprowadzić?
- Do przyszłego tygodnia... - Powiedział a łzy zaczęły mu płynąć z oczu
- To nic damy radę - Powiedziałam próbując go pocieszyć
- Tak na pewno damy, ale będziemy musieli przenieść za granicę
- To nic. Może dzisiaj zrób sobie wolne i zacznij szukać mieszkania i pracy, a ja gdy przyjdę ze szkoły zacznę nas pakować
- Może i masz rację... Kocham Cię, wiesz?
- Ja Ciebie też, a teraz jeszcze się prześpijmy.
- Dobrze, do zobaczenia
Poszliśmy do swoich łóżek, ale ja się zbyt mocno martwiłam żeby móc zasnąć...
Nie spałam do 6. Wyłączyłam budzik i zaczęłam się ubierać. Był już maj więc na dworze było ciepło. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie lekki makijaż. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu.
Dzisiaj w szkole byłam wyjątkowo szybko bo o 7.10. Poszłam do Damiana i zaczęłam z nim gadać o różnych pierdołach. Zastanawiałam się czy powiedzieć mu o naszej przeprowadzce, ale się powstrzymałam.
Dzisiaj skończyłam lekcje o 14.30 więc szybko mogłam pójść do domu i pomóc tacie.
Pobiegłam do niego i się przywitałam gorącym "miśkiem". Od razu zaczęłam go wypytywać :
- I co znalazłeś już coś?
- Mam dla ciebie świetną wiadomość:
 Znalazłem świetnie płatną pracę w Ameryce, dostaniemy dom w LA i będziemy powoli wszystko spłacać, tylko musimy sami zapłacić za bilety.
- To super! To może zacznijmy się pakować? A tak w ogóle kiedy wyjeżdżamy?
- Już po jutrze... W te 2 dni mamy czas aby się spakować, wszystkie meble zostają a Ty już do końca roku nie musisz chodzić do szkoły tyle, że jutro musisz tam pójść i wziąć wszystkie papiery.
- Dobrze to jutro się wszystkim zajmę


_________________________________________________


                    Czytasz = komentujesz ;) To dla mnie wielka zachęta do pisania kolejnego rozdziału <3

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 1

    Obudziłam się słysząc budzik i piosenkę "Catching Feelings". Chociaż była dopiero 6.00 rano wstałam z uśmiechem. Założyłam wczoraj przygotowane ubrania i poszłam do kuchni. Moich rodziców a właściwie mojego taty już nie było ponieważ wychodzi do pracy o 5.30. Mamy już nie było z nami bo umarła gdy byłam mała. Praktycznie jej nie znałam.
Zjadłam śniadanie, umyłam zęby i wyszłam do szkoły zamykając za sobą drzwi. W szkole byłam o 7.30 chociaż lekcje zaczynały się dopiero o 8.00. Przywitałam się z moimi koleżankami i kolegami w tym z Damianem. Usiadłam pod salą i weszłam tradycyjnie na facebook'a i twitter'a. Scooter napisał, że będzie nowa trasa koncertowa JB, a w tym będą kraje których jeszcze nigdy nie odwiedzał. Bardzo się z tego cieszyłam, że mogę spotkać mojego idola .
Cały dzień przebyłam z głową w chmurach na rozmyślaniu o wiadomości z rana Nie byłam zbyt bogata więc nie byłam pewna czy na pewno pojadę. Tata nie zarabiał zbyt dużo chociaż był prawnikiem. "Modliłam się" aby jeden z koncertów był w Polsce.
Po powrocie do domu od razu poszłam do mojego pokoju i sprawdziłam wszystko dokładnie na temat trasy koncertowej. W internecie napisali, że co 2 dni będą dodawać nowe jej kawałki. Po sprawdzeniu wszystkiego poszłam do kuchni zjeść obiad. Zrobiłam sobie sałatkę "cezar". Po zjedzeniu poszłam odrabiać lekcje. W pewnej chwili usłyszałam dźwięk wkładania klucza do zamka. Od razu wiedziałam, że to tata. Pobiegłam z uśmiechem do niego i wpadłam mu w ramiona. On przywitał mnie gorącym rodzicielskim "przytulasem". Poszliśmy do kuchni. Tata usiadł przy stole a ja zaczęłam robić nam herbatę.
Przy  herbacie zaczęłam rozmawiać z nim o trasie koncertowej:
- Wiesz tato, bo Justin zaczyna nową trasę koncertową i chciałabym bardzo pójść na jego koncert...-Powiedziałam
- Moniu, wiesz dobrze, że nie mamy zbyt wiele, ale mogłabyś zacząć zarabiać. Mam dla ciebie pewną propozycję: będziesz mogła pomagać w domu, ty za wszystko co zrobisz na koniec miesiąca będziesz dostawała pieniądze, ale musisz wszystkiego SAMA pilnować.
- Dobrze, ale wiesz niewiem czy ten koncert będzie w Polsce i kiedy...
- To nic w każdym razie będziemy mieć cały czas czysto w domu.- Powiedział  żartem
- Hahaha tak, to prawda.- Powiedziałam ze śmiechem
- A ile  kosztuje ten twój koncert?
- Chciałabym pójść na M&G więc jeżeli w Polsce to 1500 zł, jeżeli w Niemczech to mniej-więcej 500 euro czyli ok. 2000 zł.
- To trochę dużo...
- Tak, masz rację ale w oszczędnościach mam ok. 1100 zł więc już niedużo zostało do uzbierania...
Teraz tata tylko się uśmiechną.
Po naszej rozmowie poszłam do pokoju i dokończyłam odrabianie lekcji. wybrałam ubrania na jutro, wzięłam piżamę i poszłam się wykąpać.
Po około 40 minutowej kąpieli wyszłam z wanny. Wytarłam się dokładnie, ubrałam się w piżamę.


____________________________________________________


Skomentuj jeżeli przeczytałeś/aś mój 1-wszy rozdział. Napisz co powinnam zmienić i poprawić itp.