Usiadłam jeszcze na chwilę przy komputerze i napisałam wiadomość do Damiana. W sumie nie wiem po co ale odczułam jakąś taką potrzebę... Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć. Było już koło godziny 23 a ja nadal nie spalam. Postanowiłam poczytać książkę.
Nie mogłam się skupić ponieważ cały czas myślałam o trasie. Było mi ciężko z myślą, że koncertu może nie być w Polsce.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Obudziłam się o 5 rano i doszło do mnie, że tata jeszcze jest w domu. Słyszałam, że jest w kuchni. Poszłam do niego. Szłam bardzo cicho. Gdy byłam już bliżej usłyszałam, że płacze.
- Co się stało? - Spytałam z troską
- Myślę nad tym, że chciałabyś pójść na ten koncert ale nie masz pieniędzy. Ja chciałbym w całości za niego zapłacić ale nie wiem czy dm radę, a na dodatek musimy się wyprowadzić - Powiedział łamiącym się głosem
- Do kiedy musimy się wyprowadzić?
- Do przyszłego tygodnia... - Powiedział a łzy zaczęły mu płynąć z oczu
- To nic damy radę - Powiedziałam próbując go pocieszyć
- Tak na pewno damy, ale będziemy musieli przenieść za granicę
- To nic. Może dzisiaj zrób sobie wolne i zacznij szukać mieszkania i pracy, a ja gdy przyjdę ze szkoły zacznę nas pakować
- Może i masz rację... Kocham Cię, wiesz?
- Ja Ciebie też, a teraz jeszcze się prześpijmy.
- Dobrze, do zobaczenia
Poszliśmy do swoich łóżek, ale ja się zbyt mocno martwiłam żeby móc zasnąć...
Nie spałam do 6. Wyłączyłam budzik i zaczęłam się ubierać. Był już maj więc na dworze było ciepło. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie lekki makijaż. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu.
Dzisiaj w szkole byłam wyjątkowo szybko bo o 7.10. Poszłam do Damiana i zaczęłam z nim gadać o różnych pierdołach. Zastanawiałam się czy powiedzieć mu o naszej przeprowadzce, ale się powstrzymałam.
Dzisiaj skończyłam lekcje o 14.30 więc szybko mogłam pójść do domu i pomóc tacie.
Pobiegłam do niego i się przywitałam gorącym "miśkiem". Od razu zaczęłam go wypytywać :
- I co znalazłeś już coś?
- Mam dla ciebie świetną wiadomość:
Znalazłem świetnie płatną pracę w Ameryce, dostaniemy dom w LA i będziemy powoli wszystko spłacać, tylko musimy sami zapłacić za bilety.
- To super! To może zacznijmy się pakować? A tak w ogóle kiedy wyjeżdżamy?
- Już po jutrze... W te 2 dni mamy czas aby się spakować, wszystkie meble zostają a Ty już do końca roku nie musisz chodzić do szkoły tyle, że jutro musisz tam pójść i wziąć wszystkie papiery.
- Dobrze to jutro się wszystkim zajmę
_________________________________________________
Czytasz = komentujesz ;) To dla mnie wielka zachęta do pisania kolejnego rozdziału <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz